Większość dnia działamy w układzie współczulnym. To on odpowiada za stres, przygotowuje organizm do walki lub ucieczki. Nasze mięśnie napinają się, organy wewnętrzne są lepiej ukrwione. Właściwie nie ma takiej części ciała, która nie zostaje zmobilizowana przez mózg poprzez układ współczulny. Warto wspomnieć, że ten proces jest naturalny i niezbędny do naszego przetrwania. To jednak spore obciążenie dla ciała i umysłu. Tutaj na szczęście wkracza układ przywspółczulny, który hamuje nasz organizm, przywraca go do stanu równowagi. Przestawiamy sie na ten tryb podczas snu, medytacji lub relaksacji. 


Jednak jest pewien haczyk. Jeśli w dzień nadmiernie pobudzamy organizm, przeciążamy układ współczulny, sypiamy nieregularnie lub za krótko- nakręcamy błędne koło. Wtedy coraz większe problemy będziemy mieć z układem przywspółczulnym- nie będzie tak sprawny i skuteczny jak układ pobudzający.

Co teraz? 
Równowaga ciała i ducha to także równowaga tych dwóch układów. Jeśli chcemy dobrze funkcjonować musimy o nią zadbać. Kiedy układ nerwowy odpoczywa, umysł zaczyna wchodzić w stan odprężenia i przestaje bombardować biedne mięśnie niepotrzebnymi impulsami. Wchodzimy w stan rozluźnienia. Im dłużej praktykujemy medytację/ relaksację tym głębiej potrafimy się rozluźnić. W takim stanie nasze ciało przestaje zużywać energię. Odpoczywamy. Po takim odprężeniu jesteśmy gotowi żeby działać dalej, a nasze mięśnie i umysł pracują wydajniej.

Medytacja to temat rzeka na oddzielnego posta 😊 Medytuję od 12 lat. Z różną regularnością i różnymi metodami ale robię to. Jestem prawie pewna, że gdybym tego nie robiła byłabym dziś innym człowiekiem. W medytacji zamyka się mój cały oddzielny duchowy świat, który jest moim ulubionym ze światów 


0 komentarzy

Dodaj komentarz

Avatar placeholder

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Follow by Email
Instagram